Zasada 1: Komfort dla każdego!
Każdy z nas marzy o prywatnej tropikalnej wyspie na Karaibach, dopóki jednak korzystamy z uroków publicznej plaży, powinniśmy pamiętać, że jest to przestrzeń wspólna dla nas wszystkich. Wspomnijmy tu o parawanie, bijącym w ostatnich latach rekordy popularności i wzbudzającym przy tym wielkie kontrowersje. To wynalazek, który u niektórych rodaków wywołuje sentyment do czasów Rzeczpospolitej szlacheckiej, w której dominowało hasło „szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie”. „Parawaning” stał się naszym narodowym sportem – już o wczesnych godzinach porannych trwają zawody – wygrywa ten, kto pierwszy dotrze na piasek i odgrodzi sobie największe „ranczo”. Ku irytacji innych.
Nie potępiajmy samego Bogu ducha winnego parawanu – często jest on wybawieniem, gdy morska bryza przybiera na sile, wzbudzając mini burze piaskowe. Ważne jednak, by używać go zgodnie z przeznaczeniem i z umiarem – to zresztą słowo klucz na wakacjach. Zajmujmy na plaży tyle miejsca, ile nam naprawdę potrzeba i ani odrobiny więcej. Pamiętajmy jeszcze, by nie utrudniać innym dostępu do morza.
Jeśli lubimy poopalać się w stroju Adama, nie ma problemu – na Pomorzu są plaże, na których można to robić, o jednej z nich śpiewał nawet kiedyś w swoim wielkim hicie Zbigniew Wodecki. Na pozostałych obnażać się „do rosołu” po prostu nie wolno i uszanujmy to, nie wprawiając w zakłopotanie otoczenia.
Zasada 2: Bezpieczeństwo, czyli głowa na karku
Sprawy bezpieczeństwa to poważna materia i nie powinniśmy z nich żartować. Granica między śmiechem a płaczem bywa płynna i to dosłownie. Nad morzem nie powinniśmy przesadzać z alkoholem, nie tylko ze względu na potencjalne wypadki w wodzie. Orzeźwiająca moc piwa bywa mocno zdradliwa, zwłaszcza gdy na niebie króluje ostre słońce. Po raz kolejny kłania się więc hasło „umiar”.
Zwracajmy też uwagę na oznaczenia plaż i kąpielisk – są one ustawione nie bez powodu. Jeśli widzimy czerwoną flagę lub znak zakazu kąpieli, lepiej dla własnego dobra zastosować się do nich. Warto przy tym pamiętać o pracy osób, które czuwają nad naszym bezpieczeństwem – nie rozkładajmy więc naszych koców na strefach ratowniczych i korytarzach bezpieczeństwa. Możemy w ten sposób przeszkodzić w ratowaniu czyjegoś życia!
Szczególna odpowiedzialność nad wodą wiąże się z opieką nad dziećmi. Nasi milusińscy w beztrosce zabawy mogą zapomnieć o podstawowych regułach, dlatego w każdej chwili trzeba mieć je na oku. Warto też zaopatrzyć dziecko w wodoodporny gadżet w postaci opaski na rękę z naszym numerem telefonu. Może to wybawić nad od dużego stresu w przypadku, gdy dziecko zgubi nam się w tłumie.

Zasada 3: Pokaż klasę i tylko klasę
Jeśli puszczamy na plaży muzykę, nie powinna ona być uciążliwa dla naszych sąsiadów – nie możemy przecież wymagać od nich identycznego gustu, nieprawdaż? Choć głos Zenka Martyniuka porównać można jedynie z niebiańskim chórem serafinów, nie każdy musi mieć akurat ochotę na taką estetykę i tak intensywne doznania artystyczne.
Plaża to cud natury, nie szpećmy jej więc swoimi śmieciami. Kubeczki po lemoniadzie i papierek po gofrze powinniśmy bezwzględnie wrzucić do śmietnika. A jeśli perspektywa chodzenia do kosza z każdym papierkiem jest naprawdę nie do zaakceptowania, warto zabrać własną torbę, w której umieścimy wszystkie odpady, a po zakończeniu plażowania na spokojnie umieścimy ją tam, gdzie jej miejsce.
Opuszczając plażę, trzeba pamiętać też o tym, że poza jej granicami obowiązują nieco inne reguły dotyczące golizny. To oczywiste, że nie ma w świecie piękniejszego widoku niż nasze nagie torsy i brzuchy, jednak nie raczmy innych tą rozkoszą nieproszeni. Lekkie okrycie założone na strój kąpielowy będzie w sam raz. A jeśli mało nam słońca, rozwiązanie jest jedno – marsz z powrotem na plażę!

















