
Nie tak wyobrażał sobie otwarcie swojego najnowszego filmu Władysław Pasikowski. Mimo najlepszego box office w 2020 roku, „Psy 3. W imię zasad” zebrało masę bardzo negatywnych opinii. Nie spodobało się to reżyserowi
W premierowy weekend na nowy film Pasikowskiego wybrało się 386 945 osób. Kino Świat ogłosiło, że to najlepsze otwarcie polskiego filmu w tym roku. Patrząc jednak realistycznie, to wcale nie jest dobry wynik. Powinien być zdecydowanie wyższy, ponieważ mamy tu do czynienia z sequelem kultowej polskiej produkcji, który obejrzało tylko ponad 40 tys. osób więcej, niż jego inną produkcję, „Pitbull. Ostatni pies”. Władysław Pasikowski oczekiwał dwukrotnie wyższej frekwencji, a swoją frustrację wyraził podczas wywiadu z Interia.pl:
- Wstyd, swojego ukochanego filmu nie wesprzeć! Na co czekacie, żeby obejrzeć go za friko na ekranach kompa i usłyszeć dźwięk na głośnikach kompa, a potem użalać się w sieci, że w polskich filmach nic nie słychać? Trzeba było iść do kina, a nie dać się zdeklasować “zabawnym” komediom “romantycznym” – powiedział.
Oberwało się krytykom, których zdanie według reżysera „nic nie znaczy”. Pasikowski twierdzi, że żaden widz się nim nie kieruje:
- Od lat gnoją pana Patryka Vegę, a jego filmy od lat biją rekordy box office. Od lat wychwalają Wojtka Smarzowskiego, a jego film bije rekordy pana Patryka. To publiczność decyduje, a nie krytycy, bo między jednymi a drugimi nie ma najmniejszego połączenia, czasami wręcz “krytyka” działa jak odwrotny barometr – dodał.
Jeśli taki wywiad reżysera tak kochającego swój film miał kogoś zachęcić do pójścia do kina, to obawiam się, że efekt będzie raczej odwrotny … Nam pozostaje czekać. A czy wy poszliście do kina na „Psy 3. W imię zasad”?








