Jesteśmy debilami i nikt nam nie wytłumaczył dlaczego

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Podobno na świecie jest 7 miliardów ludzi albo nawet 8, ale teraz to pewnie już mniej. COVID, te sprawy. Wiadomo. A właściwie – nie wiadomo.

Głupio mi się przyznać, ale właściwie to czuję się debilem. Ale to może tylko dlatego, że wszyscy inni to też debile i przekonujemy się do swoich debilnych pomysłów, by następnie, we wspólnej debiliozie, podejmować mniej debilne decyzje dla ogółu. Tak narodziła się debiliokracja.


Reklama

A wszystko to, bo widziałem ostatnio jakiś wywiad, w którym lekarz powiedział, że to nic, faktycznie mamy dużo zgonów i więcej od innych, ale gdyby na to spojrzeć inaczej to tak naprawdę mniej od innych, a tak w ogóle to świetnie nam idzie. Nic z tego nie zrozumiałem. Może matematyka to wciąż dla mnie zabobony, może jestem jeszcze dzieckiem i sprawy możnych tego świata mi umykają, ale ni w cholerę nie wiem jak sobie to ziom poukładał w głowie i zasadniczo – nikt też mi tego nie chciał wytłumaczyć.

Podobnie jest z maseczkami na zewnątrz. Podobno trzeba mieć, ale niekończenie. Minister powiedział nam, że ohohoho, trzeba nosić, bo jak nikogo nie ma to jeszcze spoks, ale co w sytuacji jak będzie ktoś i będzie np. tłum na światłach. I znów – ja może żyję krótko i nie widziałem jeszcze, ale pamiętam, bo to zaraz obok mnie przecież, był marsz niepodległości, mnóstwo ludzi w kupie (zdecydowanie więcej niż na światłach) i jakoś niespecjalnie były skoki. Zresztą, podobne jak zapowiadane masowe morderstwa podczas protestów kobiet, które protestowały w ilości, zdaje się, 100 tysięcy. No coś by przecież z tego było, skoro to taka kupa wielka, prawda?

Niemniej, nikt mi nie wyjaśnił o co be.

I to nawet nie chodzi mi o to, że chcę wskazać palcem na kogoś konkretnego (prócz samego siebie), ale mam takie poczucie, że tak naprawdę większość ludzi ściemnia. I to nieprawda rzecz jasna, ale skoro ja mam takie poczucie i się interesuję tematem, jakie poczucie mogą mieć ludzie, którzy li tylko co jakiś czas sprawdzają jak tam sytuacja? I czy oni czasem nie mają usprawiedliwionego poczucia, że właściwie wszystko jest chaosem, nikt nic nie wie i omojboze co zdarzy się w sytuacji, w której będziemy musieli zjeść któregoś z nas?

I tak właśnie powstał kanibalizm. Albo brak zaufania do ekspertów, którzy w zbyt skomplikowanym świecie nie raczą się rękoma dziennikarzy czy pr-owców, by przedstawić trudne rzeczy w prostszy i bardziej zjadliwy sposób, co by uniknąć masowej paniki lub wcześniej wspomnianego braku zaufania do ekspertów, autorytetów i działania rządu popartego różnego rodzaju planowaniem owych ekspertów zresztą.

Ale głównie kanibalizm. 

Reklama

Nie boję się wyzwań | Anna Halarewicz i Joanna Walaś

Dziś Joanna Walaś gości w swoim programie #ToZależy Annę Halarewicz – ilustratorkę i malarkę. Wspólnie poznamy historię Ani i dowiemy się co jej praca wniosła do jej życia. Jak dziś podchodzi do swoich projektów i realizowanych współprac?

LUBIĘ PRACOWAĆ NAD ROLĄ INDYWIDUALNIE | Hubert Miłkowski

Hubert Miłkowski opowiada szczerze o aktorstwie, intuicji i nieustannym poszukiwaniu własnej drogi. W rozmowie z Julią Trojanowską mówi o potrzebie błądzenia, odwadze w odmawianiu projektów i szukaniu ról, które dają przestrzeń na prawdę i niuans.