Co się stało z naszą klasą?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

 

Kiedyś przed biwakiem licealnym, Pani wychowawczyni napisała na tablicy 3x PPP i je przekreśliła. Nie chodziło bynajmniej o partnerstwo publiczno – prywatne, a zakaz picia, palenia i wiecie czego…

 

Co się stało z naszą klasą? pyta w swojej piosence Jacek Kaczmarski. Czy dzieje się z nią dobrze, czy wręcz przeciwnie, ile osób tyle osądów. Druga najsłynniejsza sala szkolna to serwis nk.pl, który zakończył żywot w tym roku. A jak tam z waszą? Myślicie czasem o tym, już ostatni raz przywołując wspaniałego Kaczmarskiego, czy Wojtek w Szwecji w porno-klubie, bo mu dobrze za to płacą, za to co i tak wszak lubi….

Założę się o królestwo i brzydką królewnę, że jesteście ciekawi, co z waszą klasą? Odpowiadam więc waszym żywotnym potrzebom, przyrządzając bezpłatny przepis jak powiedzieć sprawdzam. Zaaranżujcie spotkanie klasowe według mojego hardcorowego przepisu.

 

Miejsce –  proszę byle nie w żadnym loftowym klubie! Jak chcecie przywołać czas przeszły, kiedy wasze zmarszczki rozświetli dyndająca retro żarówka typu edison.  Rozproszy was też teraźniejsza otwartość, bo może się zdarzyć, że ktoś zaproponuje Wam pokój hotelowy, ale już bez opłaconego śniadania. Więc zapytacie, takiś mądry, więc gdzie? Pewnie, że w waszej starej szkole. Wszak buda nadaje się do tego najlepiej, nie sądzicie? Zapach skarpet z sali gimnastycznej, przypalonej zupy ze stołówki oto szyta na miarę destynacja.

 

Dobra, już zwołaliście towarzystwo za pomocą platform, nie obywatelskich a społecznościowych, więc stoicie przed budynkiem wypinając co trzeba i wciągając też. Z tyłu liceum, a z przodu muzeum. Choć w czasach fit tyłka i chemii wstrzykiwanej w mordki, może być z tym różnie.

Mam nadzieję, że przyodziewek dostosowaliście do starych dobrych czasów. Może w kartonach w piwnicach macie swoje koszule w kratę, zawsze też możecie je kupić w internetach i dla efektu starości, rzucić psu na posłanie. Dziś czworonoga ma każdy, ale jak jeszcze nie nabyliście może być obcy. Dziewczęta mają łatwiej, czarne zakolanówki są znów cool, jak to się mówiło w tych czasach MTV.

Przed wejściem woźna, zbiera wasze telefony do pudła niczym w Netflixowym “Narcos”. Nie próbujcie ich wkładać w majtki, niczym dzielna Monika – kochanka dyrektora mennicy z pierwszego sezonu „Dom z papieru”. Wiecie, jak to się skończyło…

 

W końcu w klasie. Łypiecie na siebie oczami, jak psy które nie wiedzą, czy czeka je kara czy nagroda. Poznajcie zasady, które dla waszej najwyższej przyjemnością rządzą tym spotkaniem.

Telefony – już je oddaliście na przechowanie. W klasie działa zagłuszacz sygnału, więc jeśli jednak udało wam się przemytnicze działanie, nic z tego. Zmartwię was, nawet jak Piotr fantazjuje, że Kasia z pierwszej ławki mu go wyciągnie <dzwoniący telefon rzecz jasna> skądkolwiek, to nie ma takiej możliwości.

To się musiało stać, Krzysio klasowy osiłek w końcu pyta: Nosz, k…a, czemu właściwie nie mogę mieć przy dupsku mojego fona?

I wtedy z radyjka z epoki sączy się głosik, jak na infolinii tylko po stokroć , bardziej wku…….y:

– Macie wejść wewnątrz siebie głęboko. Zanurzyć się w starych czasach. Jeśli jesteś księciem leasingu, nie musisz imponować zdjęciami swojego pojazdu, który i tak nie jest twój. Przygotowałeś sobie zdjęcia zliftingowannej żony w osobnej, galerii żeby pokazać kuplom? Nie żartuj. A może zdjęcie domu za miastem, skuszony szeptem dewelopera, że w 10 min będziesz w centrum? Żeby choć w dziale hipoteka, nie było obciążeń. Ale są, więc zajmuj się przeszłością. Dziś ona ma cię pochwycić.

– Ale, ale  wszystkich interesuje, kim jestem, do czego doszedłem ciężką pracą – jeszcze Krzysio napiera na radyjko.

– Ty i reszta – mówicie tylko o przeszłości – zatrajkocze uwodzicielsko radyjko. Komu dałeś po ryju, z którą z koleżanek chciałeś się umówić na wspólne lekcje – bo uwierzyłeś w Budkę Suflera, gdzie, Cugowski daje nadzieję, śpiewając „Twoja sukienka przed czasem zdradza mi, to co mnie czeka, być może jeszcze dziś.

Gotowi? Czekam na wasze recenzje z udanych spotkań klasowych. A może macie lepszy przepis?

 

Reklama

LA PETITE MORT TO HOŁD DLA LAT 2000 | Martyna Byczkowska i Kaja Zalewska

Karolina Ciesielska w rozmowie z Kają Zalewską i Martyną Byczkowską – reżyserkami “La petite mort” – łączącego dokument, teatr i fikcję. La petite mort podąża za historią Ofelii, która rozszczepia się na dwie osoby podczas surrealistycznego procesu sądowego. Powracamy do archiwów dzieciństwa i kruchego procesu kształtowania się tożsamości w małym miasteczku w Polsce lat 2000.