
Gdyby tak podzielić świat wyłącznie dualistycznie w kategorii skupiania uwagi oraz celów życiowych, moglibyśmy wyróżnić dwie grupy ludzi – tak zwane indywidua oraz tropy. W przypadku pierwszej, uwaga zostaje zogniskowana głównie na sobie, drugiej – na innych, co automatycznie sprawia, że sposób prowadzenia ich życia staje się bardziej zależny.
Źródło zakotwiczania się na opinii innych zaczyna się rodzić już w wieku dziecięcym. Podczas codziennych zabaw oraz czynności, babcia, mama czy wujek potrafią zwrócić uwagę maluchowi, żeby zachowywał się grzecznie/porządnie tak jak: Asia, Weronika, Daniel czy Stefan. Czasami również pojawiają się groźby „jak nie będziesz się dobrze zachowywał, to ten pan Cię zabierze”. Tym sposobem, niewielką i jeszcze bardzo niedoświadczoną istotę uderza strumień świadomości – zaczyna ona coraz bardziej osadzać się w społeczeństwie oraz zdawać sprawę z faktu, że inni ludzie mogą ją zauważać częściej niż jej się wydaje, a co więcej, najbliżsi mogą porównywać jej osiągnięcia z osiągnięciami innych. Może wtedy dojść do zawstydzenia, zmniejszenia pewności siebie a nawet wykształcenia stanów lękowych.
W międzyczasie osóbka rośnie i ma coraz silniejszą potrzebę wyróżnienia się bądź wtopienia w tłum. Przegląda portale społecznościowe, informacyjne, a wszystko to przeplatane jest reklamami. W placówkach szkolnych tym bardziej porównywana jest do rówieśników. W głowie coraz częściej może pojawiać się pytanie w jaki sposób najbliższe otoczenie zareaguje na pracę domową, sposób ubierania czy de facto każde zdanie, które wypłynie z jej ust (#rozmowykontrolowane).
A teraz prosty przykład sąsiedzkiej rywalizacji (również miałam okazję przyjrzeć się takiemu zjawisku). Kto będzie miał lepsze mieszkanie? Samochód? Większy telewizor? Jakkolwiek absurdalne to nie jest – dzieje się na naszych oczach, jesteśmy świadomi/świadome opinii innych. Z mojej perspektywy grupa tropów może mieć problemy ze zdefiniowaniem własnych potrzeb. Nie wiadomo bowiem, czy chęć odniesienia sukcesu na danym polu płynie z wnętrza jednostki czy z ogólnych potrzeb środowiskowych, uznanych jako istotne. Można wtedy zaobserwować wewnętrzną blokadę przed byciem prawdziwym „ja”.
Osobiście wychodzę z założenia, że tłumy gapiów i ludzie pragną sensacji zawsze gdzieś się znajdą. Podstawowe pytanie brzmi – dlaczego to, co dzieje się w ich głowach ma dla mnie tak duże znaczenie? Ja wybieram grupę indywiduów, wtedy każdy potencjalny błąd, każde złe ścięcie włosów czy przypadkową pomyłkę można zamienić w garść korzyści (ewentualnie wrzucić do worka doświadczeń, których chcieliśmy spróbować, ale ponownie się na nie nie zdecydujemy). Wybór należy do Ciebie – w którą stronę skręcisz?




















