Rok wielu spotkań i emocji

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

 

„Inspirują go ludzie i długie rozmowy z nimi” – to zdanie wyjęte z mojego biogramu, który jest umieszczony na skrzydełku każdej mojej powieści.

Dla mnie żyć to znaczy spotykać ludzi, poznawać ich, rozmawiać, czerpać z ich wiedzy, inspirować się nimi. Każde spotkanie jest dla mnie cenne. Każde czegoś uczy, nawet jeśli okazuje się, że było to spotkanie tylko na chwilę. Nawet człowiek, który pojawia się w naszym życiu w przelocie, bo podajemy sobie tylko dłonie, pozostaje we wspomnieniach. Chociażby zapamiętujemy jego uśmiech, oczy, element ubioru, zachowanie, zapach perfum czy znaki szczególne. W życiu ważne są wspomnienia, które układają się w pamiętniki.


Reklama

Dzisiaj mija rok od mojego debiutu literackiego, który również jest efektem tego, że na swojej drodze spotkałem odpowiednich ludzi, wspaniałego Wydawcę, który umożliwił mi wyjście ze swoją twórczością do świata. Dokładnie 8 grudnia 2020 roku wziąłem do ręki pierwszą powieść swojego autorstwa, która wyszła prosto z drukarni. Był to dzień wielkich emocji i teraz, czyli dwanaście miesięcy później one wracają. Przypominam sobie w jakim stresie jechałem do biura Wydawnictwa po odbiór egzemplarzy autorskich. Wracam pamięcią do myśli, które kłębiły się w mojej głowie. Pamiętam, że stres był ogromny, bo najzwyczajniej w świecie bałem się odbioru mojej twórczości. Stworzeni przeze mnie bohaterowie byli ludźmi, z którymi chętnie napiłbym się kawy, ale zastanawiające było dla mnie to, czy zdobędą sympatię moich potencjalnych czytelników i jak zostaną przez nich przyjęci.

Muszę stwierdzić, że mój stres był niepotrzebny (w życiu zawsze tak bywa), bo czytelnicy bardzo pozytywnie odebrali stworzoną przeze mnie historię. Nie tylko tą, ale także dwie kolejne, które wydałem w tym roku. W styczniu ukaże się powieść, w której powrócą dwie bohaterki z mojego debiutu literackiego, bo o ten powrót bardzo prosili czytelnicy. Kontynuacji ich losów nie planowałem, ale jestem autorem, który wychodzi naprzeciw życzeniom czytelników, bez których nie istniałbym jako autor. Reguła jest taka. Na rynku wydawniczym przetrwają autorzy, którzy będą czytani. Ja cieszę się, że przez ten rok zdobyłem grupę, która chce czytać i z niecierpliwością oczekuje na nowe historie powieściowe mojego autorstwa.

To był niezwykły rok. Rok wielu zmian. Najbardziej twórcze dwanaście miesięcy mojego życia. Rok, w którym było mi dane poznać wielu wspaniałych ludzi, a także czytelników na spotkaniach autorskich, Targach Książki czy na Plenerach Literackich. Za każde to spotkanie dziękuję. Każde napędziło mnie do tego, że warto pisać. Każde było potrzebne, budujące i motywujące.

Życzę Państwu, aby każdy dzień był dla Was spotkaniem kogoś, kto sprawi, że Wasze życie nabierze większego sensu, umocnicie się w tym co robicie, a Wasza codzienność wypełni się kolorami.

Mnóstwa inspirujących spotkań w 2022 roku!

 

Reklama

LA PETITE MORT TO HOŁD DLA LAT 2000 | Martyna Byczkowska i Kaja Zalewska

Karolina Ciesielska w rozmowie z Kają Zalewską i Martyną Byczkowską – reżyserkami “La petite mort” – łączącego dokument, teatr i fikcję. La petite mort podąża za historią Ofelii, która rozszczepia się na dwie osoby podczas surrealistycznego procesu sądowego. Powracamy do archiwów dzieciństwa i kruchego procesu kształtowania się tożsamości w małym miasteczku w Polsce lat 2000.