Książę Ciemności, Książę Dosłowności – Drakula

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Najnowsza adaptacja przygód hrabiego Drakuli autorstwa twórców m.in. serialowego “Sherlocka” pozwala sobie na kilka zmian w stosunku do materiału źródłowego. Jesteśmy na przykład świadkami drobnych rotacji, jeśli chodzi o płeć bohaterów, frywolnej wolty dotyczącej czasu i miejsca akcji oraz narodzin zaskakującego zombiepodobnego wątku. Delikatne, kosmetyczne transformacje nie wpływają jednak zbyt mocno na ton opowieści, w przeciwieństwie do innej kluczowej narracyjnej sztuczki. Otóż w netfliksowej wersji, znika typowy dla większości interpretacji “Drakuli” podtekst i zostaje zastąpiony dosadnym, od razu rozwiewającym wątpliwości tekstem.

Trzy odcinki miniserii definiuje aura bezpośredniej seksualności, bardziej w typie telewizyjnego erotyku niż gotyckiego romansu. Perypetie najsłynniejszego wampira na świecie rzeczywiście zawsze intrygowały ukrytą nutą perwersji. Całe to napięcie wisiało gdzieś w powietrzu, funkcjonując na granicy sekretnej umowy między dziełem oraz widzem. Jednakże Mark Gatiss i Steve Moffat każą zapomnieć o podobnym wysmakowanym flircie. Ich antybohater zachowuje się jak drugoligowy podrywacz ze śmiesznym akcentem, który nawet w jednej ze scen potrafi stanąć nago przed jedną ze swoich ofiar i na chwilę stać się żywą parodią taniej rozkładówki.

Drakuli Anno Domini 2020 brakuje też finezji w radzeniu sobie ze stosowanymi horrorowymi rekwizytami. Zabierając się za ten serial, powinniśmy całkowicie zapomnieć o znanej ze starszych wersji wytworności. Wysublimowana przemoc Stokera, łącząca krwawe wizje ze zmysłowością ustępuje tu miejsca bezpardonowej brutalności rodem z kina gore. Ciała gniją, paznokcie odpadają, głowy zsuwają się z szyi. Wszystko razem tworzy odrażającą mozaikę upodabniającą fabułę do pierwszego, lepszego filmu grozy.

Brak subtelności widać również w kreacji samego Księcia Ciemności. Poprzednie ekranizacje automatycznie uznawały samą ideę postaci za komiczną, jednocześnie motywując aktorów do trochę manierycznej, ale jednak poważnej interpretacji. Tworzyło to interesujący dysonans, konstruujący ciekawy, tragikomiczny rysunek hrabiego. Niestety netfliksowy projekt zabija urokliwy kontrast faszerując dialogi tytułowego krwiopijcy sarkastycznymi bon-motami, dodającymi mu cech doktora House’a z odzysku.

Ponadto, konkluzja serii teleportująca fabułę do czasów współczesnych udowadnia, że wampiry raczej nie wypadają zbyt dobrze na tle realiów XXI wieku. W ostatnim odcinku “Drakuli” dochodzimy już do istnego apogeum farsy, podlanej ironią tak mocno, że scenarzystów pewnie do dziś bolą powieki od nieustannego mrugania w kierunku widza. Jakby tego było mało, finał jest skażony wirusem twistowym. Wywołane przez niego schorzenie objawia się przeświadczeniem o tym, że dla nieprzewidywalnego zwrotu akcji można poświęcić nawet zdrowy rozsądek.

Dracula w końcu został obudzony, ale jakim kosztem?

Reklama

RADY OD CIOTECZKI

Mateusz Glen zaserwował nam kilka rad od cioteczki. Rozmowę prowadziła Sandra Więzowska na wydarzeniu See Bloggers.

Hania i Bartek idą w Solo?

Czy Hania i Bartek zajmą się swoimi projektami na 100%? Sprawdźcie rozmowę Alicji z członkami Genzie na SeeBloggers w Łodzi!