Schulzowskie erotyzmy. „Żelazny kapitał ducha” w Muzeum Literatury

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Późną niedawną porą zjawił się tłumnie lud Warszawy w Muzeum Literatury, by pośród godzin późnowieczornych i muzealnych półmroków przechadzać się między gęstwiną ludzką i gęstwą uwodzicielskiej zmysłowości prac Brunona Schulza. Bo to inauguracja jego wystawy („Żelazny kapitał ducha”) stanowiła tej nocy pokusę nie do odparcia.

I tak przechadzaliśmy się, zerkając to na siebie, to na te Schulzowskie erotyzmy nieposkromione, stopy obcałowywane, ciała smagane. Rysunki małe, za szkłem, by przyjrzeć się im należycie zbliżyć się do nich trzeba było, wejść z nimi należało w relację intymną, tak jak intymność, nierzadko drapieżna, stanowi ich treść. I tak jak w zażyłą relację wchodzą z nimi prace artystów i artystek współczesnych: Zuzanny Bartoszek, Katarzyny Kozyry, Tomasza Kręcickiego, Jana Możdżyńskiego, Cyryla Polaczka, Aleksandry Waliszewskiej.


Reklama

I ja w bliską interakcję zamierzam wejść z zebranymi tu pracami Bruna jeszcze nie raz. Jest ich tu ponad sto, a w swej kolekcji Muzeum Literatury posiada ponad 250 – to największy Schulzowski zasób muzealny. Obok rysunków i grafik: jedyny ocalały obraz olejny oraz młodzieńczy szkicownik. W ostatnim czasie widziałam się z Brunonem w Bytomiu, przyglądałam mu w Krakowie, lecz wystawa warszawska swym subtelnym ogromem dostarcza doznań najintensywniejszych.

Dla porządku dodajmy, za opisem wystawy: tytułowy „żelazny kapitał ducha” to określenie zaczerpnięte z listownego wywiadu, którego udzielił Schulz Witkacemu, opisujące „zbiór fundamentalnych wrażeń, obrazów i motywów, które spinają i definiują sztukę każdego twórcy” (zaznaczmy, że na Witkacym twórczość Schulza robiła wrażenie „wprost piorunujące”). „To treści, do których dochodzi się na wczesnym etapie rozwoju duchowego, a cała dalsza twórczość polega już tylko na nieustannym powrocie do tych samych, kształtujących tożsamość, motywów.”

Do 23 kwietnia 2023.

Reklama

Nie boję się wyzwań | Anna Halarewicz i Joanna Walaś

Dziś Joanna Walaś gości w swoim programie #ToZależy Annę Halarewicz – ilustratorkę i malarkę. Wspólnie poznamy historię Ani i dowiemy się co jej praca wniosła do jej życia. Jak dziś podchodzi do swoich projektów i realizowanych współprac?

LUBIĘ PRACOWAĆ NAD ROLĄ INDYWIDUALNIE | Hubert Miłkowski

Hubert Miłkowski opowiada szczerze o aktorstwie, intuicji i nieustannym poszukiwaniu własnej drogi. W rozmowie z Julią Trojanowską mówi o potrzebie błądzenia, odwadze w odmawianiu projektów i szukaniu ról, które dają przestrzeń na prawdę i niuans.