
Wyścigi konne czy zawody jeździeckie nie kojarzą nam się ze spotkaniami towarzyskimi. Bardziej z hazardem (to wyścigi) i sportem (cała reszta konnych aktywności). Często wydaje nam się też, że nie ma co odwiedzać zawodów konnych, skoro nie znamy reguł tego sportu i nie jesteśmy stałymi kibicami.
A jednak. Ładna pogoda, piękne otoczenie starego toru wyścigowego, zabytkowe budynki – aż się prosi by przyjść tu na spacer, posiedzieć na trybunach czy po prostu spotkać się ze znajomymi. Szczególnie teraz, gdy tak bardzo spragnieni jesteśmy życia towarzyskiego i to właśnie na świeżym powietrzu, którym niejako chcemy się nacieszyć, w razie gdyby jesienią czy zimą czekał nas kolejny lockdown.
Tutaj mamy do dyspozycji rozległe łąki, na których przy ładnej pogodzie można zorganizować sobie mały piknik. Dla tych, którzy jednak chcieliby śledzić to, co dzieje się na parkurze, jest dostępna trybuna, na której nie trzeba rezerwować miejsc. Wystarczy przyjść.

W razie niepogody można schronić się pod dachem starej trybuny wyścigowej. Dla głodnych i spragnionych są food trucki z gourmet burgerami, naleśnikami francuskimi i daniami wegańskimi. Tutaj wreszcie czeka na nas coś, co ktoś kiedyś nazwał pogodnym mikroklimatem zawodów konnych, czyli atmosfera, której nie ma żadne inne miejsce.
A zatem czemu nie przyjść na Hipodrom? Oprócz tego, że samo miejsce ma swój urok, spotkanie ze znajomymi z końmi w tle może być czymś nowym i ciekawym. Bądźmy zatem trochę jak Danny Ocean w filmie „Ocean’s eleven”, który spotkał się ze swoim starym znajomym, Saulem, na wyścigach chartów. Albo bądźmy trochę jak ci słynni angielscy dżentelmeni, którzy bywają na trybunach w Ascot, bo tam spotyka się ciekawych ludzi.
A jeśli nie mamy ochoty być jak oni, po prostu bądźmy sobą. Zaprośmy znajomych na Hipodrom. Spotkajmy się w miłej atmosferze, cieszmy się końcówką lata i piękną jesienią. A w tle niech skaczą i galopują konie.



















