
Dzień dobry Państwu! Witamy w kolejnym odcinku Waszego, prawdopodobnie ulubionego, cyklu motoryzacyjnego – KARS: Kompletnie Amatorskie Recenzje Samochodów. Sprawdzamy auta na podstawie tego, czym są, a nie statystyk, które rozumieją jedynie pasjonaci motoryzacji. Jak ktoś słusznie zauważył – kiedyś można było po prostu jeść bułki. W dzisiejszych czasach, w Internecie, znajdziemy pasjonatów pieczywa pszennego wielkości mniejszej, dla których Twoje kajzerki z Płaza to jedzenie dla gołębi – i to tych, których nie lubimy.



Dziś podsumujemy nasze wyjątkowe doświadczenia z nowym X-Trailem – gdyż pod taką nazwą funkcjonuje on w Polsce – czym jest, czym nie jest i czego można się po nim spodziewać.
Auto otrzymaliśmy dzięki uprzejmości Astara Polska, którzy użyczyli nam rzeczoną delikatną bestię, byśmy mogli dotrzeć na łódzką ziemię i pokazać Wam, kim są współcześni wpływowcy na SeeBloggers!
Wszystkie wywiady znajdziecie TUTAJ
X-Trail wydawał się idealnym wyborem na ten wypad: duży, estetyczny, szyberdach, szybkość, ropa, a także wyjątkowej jakości zestaw audiowizualny – idealny, by przygotować się wokalnie na koncert Roxie Carbon. I – nie pomyliliśmy się!
Najnowszy X-Trail to dzieło wielu ojców, ale trzeba przyznać, że w rodzinie sporów nie było zbyt wiele. Samochód jest bardzo spójnie zaprojektowany – od bryły, która jest nieco futurystyczna, ale nadal wpisuje się w klasyczne podejście do designu. Japoński, ale też trochę europejski – że tak rzekniemy.


Osiągi
Bardzo przyjemnie się nim przyspiesza, mimo sporych rozmiarów – 4,7 metra długości. Wersje silnikowe od 163 do 213 koni mechanicznych pozwalają spokojnie zejść poniżej 10 sekund do setki. Dodatkowo, auto jest bardzo zwrotne i łatwo zmienia pasy, więc jeśli mielibyście ochotę – czego absolutnie nie polecamy – możecie sobie normalnie uskuteczniać Need For Speed na pustej drodze… z włączonymi kierunkowskazami.
Wnętrze
Estetyczny ekran, trochę plastiku – ale nie takiego rzucającego się w oczy, tylko z tych w lepszej wersji, przyjemnie wymieszanych ze skórą. Na plus. Do tego modne ostatnio kolorowe LED-y, które nadają wnętrzu artystycznego sznytu i sprawiają, że starsze roczniki limuzyn mogą tylko zazdrościć.








Menu jest zrozumiałe i przejrzyste, choć ikony i design mogłyby się odświeżyć. Ale – w dzisiejszych czasach wszyscy i tak jadą na Jabłkach i Robotach, więc może nie ma to większego znaczenia.
Prowadzenie
To bardzo wrażliwy samochód. Gdy w pewnym momencie zasugerowaliśmy, że dźwięk jest nieco za cichy, LED-y automatycznie zmieniły kolor na czerwony, a wycieraczki zaczęły zmywać płyn do spryskiwaczy – prawdopodobnie z rozpaczy.
Jeśli Nissan uzna, że jedziemy zbyt niebezpiecznie, powie nam o tym od razu – i może nawet zatrzymać auto. Sam pilnuje, byśmy trzymali się linii i przypomina o znaczeniu bezpieczeństwa w tych trudnych czasach. A jeśli przekroczymy prędkość o jeden kilometr na godzinę, może zasugerować: CZY CHCESZ ZGINĄĆ?!
To delikatny gigant – samochód, dla którego jesteśmy oczkiem w głowie. Dla mniej cierpliwych kierowców może być to z czasem męczące, ale – takie czasy. Samochody są coraz bezpieczniejsze, co wiąże się z mniejszą kontrolą użytkownika. Mniej wypadków = mniej swobody. Mniej swobody = więcej frustracji dla niektórych kierowców. Taki paradoks.

Podsumowanie
Polecamy Nissana X-Trail jako wyjątkowego, wrażliwego giganta. Jeśli ta jego „empatyczność” Wam nie przeszkadza – będziecie zadowoleni. Na tle konkurencji wypada bardzo dobrze, a nawet wyróżnia się estetyką wnętrza – emocjonalną i fizyczną zarazem.




















