Zimą rzeczywistość jest szara – brakuje w niej słońca, kolorów, wigoru i różnorodności. Przez to często cierpimy na niedobór inspiracji, a co za tym idzie – chęci do eksperymentowania, zmian, inwestowania w siebie. Szkoda by było zmarnować kolejny sezon i nie przewietrzyć szafy i głowy nowymi pomysłami, słowami oraz ideami wyjątkowych ludzi, odważnymi kreacjami i nowatorskimi odsłonami szeroko pojętego piękna. Siła i motywacja do działania pochodzi, oczywiście, z wnętrza, ale trzeba jej trochę pomóc – na szczęście są ludzie, którzy mają jej w sobie aż nadto i nad wyraz chętnie się nią dzielą.
@jessecale – głęboko wrażliwa magiczna istota; niebieskowłosy poeta, artysta, perforator, muzyk, posiadacz białego kota i miłośnik fitness. Brzmi odrobinę niedorzecznie, ale jest jak najbardziej realne. Jesse rozpoczynał swoją karierę w amerykańskim zespole „Vesperteen”, ale już po wydaniu ich pierwszej EPki zadecydował się na odejście i akty solo. Od tamtej pory jest w stałej kolaboracji z @ashleydun_ – wydają razem książki pełne osobistych zapisków, poezji, niewygodnych uczuć i emocji zamkniętych pomiędzy białymi stronnicami. Udało im się nawet wyjechać w trasę… no właśnie, przecież nie koncertową, ale jednak funkcjonują jako „zespół”, swojego czasu rozgrzewali nawet publiczność przed występami Tessy Violet. Ale Jesse to więcej niż autorskie teksty. To dzielenie się swoją codziennością, pełną tworzenia muzyki, blendowania smoothies i budowania tężyzny fizycznej, a przy okazji kopalnia oryginalnego stylu. Oglądanie relacji na wszystkich jego social mediach – a jest aktywny także na snapie i twitterze – daje tyle energii, ile witaminowo-owocowe shoty, które zwykł pić. Otwarcie dzieli się on swoimi myślami i odczuciami, dobrymi i złymi, jednak z przewagą tych dobrych – kilka razy dziennie przypomina na swoich relacjach, by dbać o swoje ciało i umysł, kochać siebie, podziwiać otaczający nas świat i się nim zachwycać, a także realizować pasje i marzenia pomimo strachu. Nikt obcy nie dowartościuje cię tak, jak Jesse Cale: „In case nobody told you yet today: you are enough. I love you”.
Wyświetl ten post na Instagramie.Post udostępniony przez Jesse Cale (@jessecale)
Wyświetl ten post na Instagramie.Post udostępniony przez Jesse Cale (@jessecale)
Wyświetl ten post na Instagramie.Post udostępniony przez Jesse Cale (@jessecale)
Wyświetl ten post na Instagramie.Post udostępniony przez Jesse Cale (@jessecale)
Wyświetl ten post na Instagramie.Post udostępniony przez Jesse Cale (@jessecale)
Wyświetl ten post na Instagramie.Post udostępniony przez Jesse Cale (@jessecale)
@matieresfecales – ani straszni, ani śmieszni, ani niebezpieczni, chociaż na pierwszy rzut oka mogliby się właśnie tacy wydawać. Już sama nazwa konta (fekalia) jest tyle fascynująca, ile przyprawiająca o mdłości, ale jej pomysłodawcy to nie kosmici czy zombie, jak wynikałoby z wrzucanych przez nich postów, ale para projektantów pochodząca z Montrealu. Hannah i Steven nie wychodzą z domu bez makijażu, jak również platform, łańcuchów, butów imitujących skórę, wężowych soczewek i bagażu kontrowersji. Ich projekty z założenia mają intrygować swoją dziwacznością, która dla nich stała się codziennością. Piękni i koszmarni zarazem, przyciągają uwagę freaków, mainstreamu i Vogue’a. Ich ubrania można kupić na depop.com, a są to w większości gorsety, krzyże i łańcuchy.
Wyświetl ten post na Instagramie.NBA = National Basketball Alienation
Post udostępniony przez Fecal Matter (@matieresfecales)
Wyświetl ten post na Instagramie.Craving to be the first couple to birth an alien
Post udostępniony przez Fecal Matter (@matieresfecales)
Wyświetl ten post na Instagramie.Sometimes you need to fall to really know where you stand
Post udostępniony przez Fecal Matter (@matieresfecales)
Wyświetl ten post na Instagramie.Provoke the codes of normality
Post udostępniony przez Fecal Matter (@matieresfecales)
Wyświetl ten post na Instagramie.One side is feared and the other side was living in fear
Post udostępniony przez Fecal Matter (@matieresfecales)
Wyświetl ten post na Instagramie.Triptych of Earthly Vanity and Divine Salvation
Post udostępniony przez Fecal Matter (@matieresfecales)
@theebillyporter – jeśli kogoś ominął fenomen tego aktora/piosenkarza/pisarza/scenarzysty, to na pewno pamięta jego stylizacje na czerwony dywan, spośród których największą sensację wywołała ta z Gali Rozdania Oscarów 2019. Na pewno czarna wieczorowa suknia o kobiecym kroju robi wrażenie, ale nie jest pierwszym ani jedynym tego typu wystąpieniem Billie’ego. Aktor jest znany z ekstrawaganckich i kobiecych kreacji, nie straszne mu długie treny, cekiny, tatuaże-motylki, ciężka bizuteria, futra czy pełen przepychu makijaż. Dumnie reprezentuje on społeczność LGBTQ+, sam jest jej częścią oraz ogromną inspiracją i wsparciem dla jej członków. Teraz, gdy serial Netflixa „Pose”, gdzie Porter gra rolę swojego życia, wybuchł z wielkim, tęczowym hukiem, wszyscy usłyszą zarówno o nim, jak i społeczności drag queen, którą dzisiejszy świat mody i makijażu bardzo się przecież inspiruje. Z każdą wypowiedzią medialną Billy uczy jak być dumnym z tego, kim się jest, a w dodatku robi to w stylu glamour.
Wyświetl ten post na Instagramie.Post udostępniony przez Billy Porter (@theebillyporter)
Wyświetl ten post na Instagramie.Post udostępniony przez Billy Porter (@theebillyporter)
Wyświetl ten post na Instagramie.Post udostępniony przez Billy Porter (@theebillyporter)
Wyświetl ten post na Instagramie.Post udostępniony przez Billy Porter (@theebillyporter)
Wyświetl ten post na Instagramie.Post udostępniony przez Billy Porter (@theebillyporter)
Wyświetl ten post na Instagramie.Post udostępniony przez Billy Porter (@theebillyporter)
Wyświetl ten post na Instagramie.Post udostępniony przez Billy Porter (@theebillyporter)

