David Webb – arystokrata wśród jubilerów

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Małgorzata Giermaz

Drogie, pachnące luksusem kolekcje niejednej osobie zawróciłyby w głowie, ale nie Davidowi Webbowi, który dla biżuterii nauczył się rysować.

Aleja gwiazd


Reklama

Biżuteria była jego wielką słabością. Oddawał jej urlopy, wakacje, dla niej chodził do zoo i wpatrywał się w zwierzęta. Najbardziej lubił zebry i lwy. Potrafił patrzeć na nie godzinami, zapamiętywał szczegóły, bardziej od nich interesowały go chyba tylko kolory. Uwielbiał je i ich nie cierpiał. Kochał ciszę i spokój. Na pustym biurku współpracownicy kładli stos kartek z numerami zamówień i uwagami dotyczącymi nowych linii. Tych ostatnich było mnóstwo. Źle wyprofilowane zapięcie, nienaturalnie wyglądające zwierzęta, matowa emalia to ułamek problemów, jakie musiał wyeliminować Webb i jego ludzie. Bywało, że misternie układany plan legł w gruzach, a masywne bransolety – chluba Davida – należało wykonać od początku. W studiu bywało nieprzyjemnie, napięta atmosfera, której Webb – jubiler urodzony pod szczęśliwą gwiazdą – nie umiał rozładować.

Był za to mistrzem autopromocji, zaprosił do atelier Elizabeth Taylor i sprzedał najdroższe ozdoby, fotografował się z Jackie Kennedy, a Barbra Streisand chętnie pozowała na tle witryn sklepowych. Webb do wszystkiego w życiu doszedł sam, wcześnie zakochał w biżuterii i postanowił osiągnąć sukces. Chciał dawać ludziom przyjemność i najdoskonalsze klejnoty.  David Webb przyszedł na świat 2 lipca 1950 roku w Karolinie Północnej, od zawsze był ambitnym, nie zadowalającym się byle czym chłopcem. Zafascynował się geometrią i art – deco, w tajemnicy przed rodzicami pochłaniał książki o sztuce. Jednak w jego życiu nic by się nie udało gdyby nie kobiety. Pierwszą była matka, drugą Diana Vreeland.

Jubiler czy projektant?

„Harper Bazaar” zawsze promował zdolnych, nadgorliwych, gotowych do poniesienia porażek i odniesienia spektakularnego sukcesu projektantów. Webb wyróżniał się na tle nijakich, powtarzających te same wzory biżuterii jubilerów, chciał czegoś nowego, świeżego, a Diana Vreeland, dziennikarka od lat pracująca dla magazynu, mogła mu w tym pomóc. Wystarczyła pozytywna opinia, jedno dobre słowo i butik Webba na Drugiej 46 Zachodniej Ulicy, by odwiedzały go gwiazdy. Wśród nich była Diana, która szybciej od innych klientek dostała bransoletę w kształcie głowy zebry. Zwykle na realizację zamówienia trzeba było poczekać do kilku tygodni, ale Vreeland, bliską znajomą Davida, obsługiwano poza kolejnością. Webb wiedział co robi, dzięki dziennikarce stał się pożądanym projektantem, a na jego pomysły czekano z utęsknieniem i niesłabnącym zainteresowaniem.

Krytycy wytykali, że każda kolejna kolekcja przypomina poprzednią. To prawda, Webb chętnie sięgał po sprawdzone, dobrze sprzedające się motywy, a zebry, żyrafy, tygrysy i lwy hipnotyzowały klientki. Jeśli nikt nie patrzył, a David wyjątkowo nie pracował, co zdarzało mu się coraz rzadziej, obserwował ludzi. Niektórzy dziwili się, że zwykła emalia może tyle kosztować, ale Webb nie słuchał maruderów, uważał, że za luksusowe ozdoby trzeba dużo zapłacić. Ekskluzywne naszyjniki w kształcie smoków, z krzyżami maltańskimi i kolczyki z dmuchanego złota również nie były najtańsze.

Boom na Webba

Nie wszystko w życiu Webba dobrze się układało, kiedy usłyszał o raku trzustki, przez kilka dni nie wychodził z domu. Nie odbierał wtedy telefonów, najbliżsi nie wiedzieli co się z nim działo. Chwila niepewności trwała krótko. Mimo przeciwności losu David nie odwołał nowej kolekcji, zaczął interesować się dalszymi losami firmy, chciał, aby przetrwała.

Webb miał szczęście, zdążył spotkać się z Wallis Simpson, która wypromowała – według niektórych –  kiczowate, obciachowe klejnoty. Księżna Windsoru miała styl, ludzie poza Zjednoczonym Królestwem podziwiali ją za odwagę, siłę i charakter. Kreowała trendy, miała wpływ na to co kochano, a czego nienawidzono. Simpson uwielbiała nieskrępowaną wyobraźnię Webba, wychwalała go na każdym kroku, a kiedy zmarł w 1975 roku, nie przestała go promować.

David Webb był wybitnym jubilerem, ponad wszystko liczyła się dla niego biżuteria i fakt, aby nie powielać istniejących już wzorów. Przez wielu niezrozumiany, stał się ikoną, o którego wyroby biją się kolekcjonerzy.

Reklama

Nie boję się wyzwań | Anna Halarewicz i Joanna Walaś

Dziś Joanna Walaś gości w swoim programie #ToZależy Annę Halarewicz – ilustratorkę i malarkę. Wspólnie poznamy historię Ani i dowiemy się co jej praca wniosła do jej życia. Jak dziś podchodzi do swoich projektów i realizowanych współprac?

LUBIĘ PRACOWAĆ NAD ROLĄ INDYWIDUALNIE | Hubert Miłkowski

Hubert Miłkowski opowiada szczerze o aktorstwie, intuicji i nieustannym poszukiwaniu własnej drogi. W rozmowie z Julią Trojanowską mówi o potrzebie błądzenia, odwadze w odmawianiu projektów i szukaniu ról, które dają przestrzeń na prawdę i niuans.