Lektury Saramonowicza: We własnych wnykach

Andrzej Saramonowicz
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Bądźmy szczerzy: tytuł „Szaman” do biografii Andrzeja Żuławskiego – będący nawiązaniem do tytułu jednego z jego filmów, skądinąd kiepskiego – ma osłabić wymowę samej książki, w której zmarły w 2016 roku reżyser i pisarz jawi się jako słabosilny manipulator. Wszak szaman to człowiek nie tylko posiadający moc, ale świadomy odpowiedzialności za jej używanie, a nade wszystko działający z pobudek altruistycznych, dla dobra wspólnoty. Tymczasem Żuławski – którego pełne bólu (odczuwanego i zadawanego) życie wydaje się znacznie ciekawsze niż manieryczna twórczość  – to raczej niezbyt sprawny zaklinacz, co ledwie liznął magii, zatem jego transy, ekstazy oraz misteria sprawiają wrażenie chaotycznych, niczym Harry’ego Pottera pierwsze próby posługiwania się czarodziejską różdżką, jakże nieudolne. 

Proszę mi wierzyć, daleki jestem od złośliwości, wszelako biografii Aleksandry Szarłat nie da się odczytać inaczej. Nieco się bałem, że autorkę powieje w stronę panegiryku, co zdarza się dziennikarkom, długo pracującym w prasie kolorowej. Teraz wstydzę się owych podejrzeń, albowiem książka pani Szarłat jest znakomita, czyta się ją jednym tchem, a jej bohaterowi – wrażliwemu potworowi o urodzie półboga i empatii kamienia – tyleż razy chce się przywalić za bezwzględność, egoizm i nielojalność, co go utulić, widząc jak drży niczym pisklę wypadłe z gniazda na widok kota, który się zbliża, łyskając zębami. 

Niepewność siebie, niepewność jutra, strach przed życiem – tak opisuje Andrzeja Żuławskiego jeden z jego braci. Skąd to wszystko u człowieka, który dostał od losu wiele pięknych darów, oprócz daru przebaczania, także sobie? Wiemy, że przydarza się to wielu egoistom; folgują sobie, ile wlezie, ale w głębi serca za tę swawolę – bez znaczenia: ciała czy ducha – win sobie nigdy nie odpuszczają. 

Fascynujące są te wszystkie uwikłania Żuławskiego, poskręcanego niczym korzenie bagiennych drzew, ukryte pod powierzchnią w mulistej glątwie i tam walczące ze sobą o przestrzeń, tlen i minerały. Ten człowiek z potencjałem na wybitność, zdeformowany w dzieciństwie przez rodziców, z którymi do końca łączyła go więź nienawistno-miłosna oraz obwiniający cały świat, że sprzysiągł się przeciwko niemu, był w gruncie rzeczy swoim największym wrogiem i przez całe życie – kąsając na prawo i lewo niczym zwierzę we wnykach – trzymał się w żelaznym nelsonie. Czy zdawał sobie sprawę, że każdy silniejszy zacisk, który przybliża go do zwycięstwa, równocześnie pozbawia go przytomności? Mam wrażenie, że przez wiele lat nie, być może dopiero na starość. Prawdopodobnie dlatego ze wszystkich jego prac – filmowych i literackich – najbardziej lubię i cenię „Nocnik”, fabularyzowany dziennik-skowyt starego mężczyzny, który jest w stanie wyznać miłość życiu wyłącznie w wyrzygu niekończących się przekleństw i potępień.  

Aleksandra Szarłat, „Żuławski.  Szaman”, wyd. Agora, Warszawa 2019

 

fot.: wydawnictwo Agora

Reklama

Kosmetyki do opalania – jak wybrać je dobrze, by chronić skórę i cieszyć się słońcem?

Wraz z nadejściem cieplejszych, wiosennych i letnich dni coraz więcej czasu spędza się na spacerach, w ogrodzie, podczas wyjazdów i aktywności na świeżym powietrzu, dlatego ochrona skóry przed promieniowaniem UV staje się ważnym elementem codziennej pielęgnacji. Właśnie wtedy kosmetyki do opalania przestają być wyłącznie dodatkiem do wakacyjnej torby, a zaczynają pełnić rolę świadomie wybieranego wsparcia, które pomaga ograniczać ryzyko oparzeń, fotostarzenia i dyskomfortu związanego z nadmierną ekspozycją na słońce.

Jak Cię widzą tak Ci płacą | Ranita Sobańska i Ela Lepianka

Ranita Sobańska w rozmowie z Elą Lepianką — kreatorką wizerunku, CEO Uneel i mentorką liderów — o tym:

– kiedy firmy zaczynają tracić pieniądze przez wizerunek
– jak niespójny wizerunek zespołu potrafi podważyć nawet najlepszy positioning
– co realnie blokuje liderów w zmianie: ego, brak świadomości czy strach przed oceną