Skandynawski design zdobył mocną pozycję w świecie mody. I słusznie, bo nasi koledzy z Europy Północnej rzeczywiście mają się czym pochwalić. Jednak, jeszcze kilka lat temu ich styl, zarówno jeśli chodzi o wybór ubrań, jak i urządzanie wnętrz, kojarzył się jedynie z wszechobecną bielą, dodatkami w kolorze szarości i wysokiej jakości produktami. Dziś, choć skandynawski minimalizm nadal ma się całkiem nieźle, nie możemy już mówić o nim jako o jedynym wyznaczniku tamtejszego designu. Po piętach depcze mu świeży, młody i energetyczny… skandynawski eklektyzm.

od minimalizmu…
Przywiązanie do ascetycznej wręcz prostoty, bardzo długo było uznawane za podstawową zasadę stylu Europy Północnej. Niektórzy wiązali estetykę Skandynawów z ich niechęcią do wyróżniania się i silnym poczuciem równości we wspólnocie. Jako główną przedstawicielkę tej stylistyki należałoby uznać Elin Kling, jedną z najpopularniejszych blogerek, stylistek i dziennikarek modowych, pochodzących ze Sztokholmu. To właśnie ona nauczyła resztę świata, jak powinien wyglądać skandynawski minimalizm. Botki w szpic, przeskalowane, obszerne formy, beże, szarości a do tego blond włosy w lekkim nieładzie. Kling, dzięki swojej działalności na różnych modowych polach miała ogromny wpływ na to, jak odbieramy tamtejszą modę do dziś. Prosto, praktycznie, wygodnie i ponadczasowo, a zatem zgodnie z filozofią hygge, tak przynajmniej było do niedawna. Ostatnimi czasy raj dla psychofanów surowej prostoty zaczął się zmieniać.
przez nowości…
Z biegiem czasu skandynawski styl ewoluował. Gdy dziś popatrzymy na propozycję popularnych blogerek i influencerek, wywodzących się z tamtejszych terenów, łatwo dostrzeżemy odważne desenie i moc koloru. Zmiany bez wątpienia można zauważyć również spoglądając na rosnące w siłę marki, pochodzące ze Skandynawii. Jeszcze kilka lat temu Acne Studios, słynące z obszernych, uniseksowych form i neutralnej kolorystyki było zdecydowanie najbardziej reprezentatywnym i pożądanym brandem tej części świata. Dziś, tytuł skandynawskiej it-marki, bylibyśmy skłonni przyznać na przykład Ganni, którą po mistrzowsku łączy printy i jak mało która nadąża za światowymi trendami, jednocześnie je współtworząc. Modyfikacja upodobań nie przyszła jednak od tak, jej podłoża należy doszukiwać się w zmianie patrzenia tamtejszej ludności na siebie samych, jako na jednostki. W porównaniu z resztą Europejczyków młodzi Skandynawowie są bardziej niezależni i pewni swego. Rodzinny dom opuszczają wcześnie, nie zwlekając z rozpoczęciem życia na własny rachunek. Wielu z nich już w nastoletnimi wieku podejmuje stałą prace. Tym samym, świadomie decydują się wyglądać inaczej, oryginalnie i kolorowo, by obalić stereotyp, o ludziach, którzy zawsze prezentują się podobnie i zanurzeni są w nostalgicznej szarości. Nowe pokolenie neguje stare schematy, a ubiór, jak to często bywa, pomaga im w demonstrowaniu indywidualności.

do eklektyzmu…
Chaos. Tak można pomyśleć oglądając najnowsze kampanie i pokazy skandynawskich top marek. Jako pierwszą i nadrzędną zasadę nowej estetyki należałoby chyba uznać warstwowość, inaczej mówiąc ubieranie się na przysłowiową cebulkę. Jednak, tym razem nie chodzi o to, że im więcej tym cieplej. Nakładanie na siebie różnych elementów garderoby, daje po prostu większe pole do eksperymentowania. A zatem, im więcej tym ciekawiej. Drugą zasadą byłaby kompletna wolność. Najbardziej na topie jest łączenie ze sobą printów, faktur, tkanin i kolorów, które na pierwszy rzut oka w ogóle do siebie nie pasują. Z pozornego chaosu wyłania się jednak geniusz. Efekt zaskakuje i inspiruje. Jest nowoczesny i eklektyczny, a do tego zupełnie nowy zarówno dla Skandynawii jak i dla reszty świata.

ze skrajności w skrajność…
Choć można byłoby dojść do wniosku, że skandynawski minimalizm i eklektyzm nie mają żadnych punktów wspólnych, jest to jednak wrażenie błędne. To co, łączy obie na pozór kompletnie różne estetyki to: androgeniczność i zoom na jakość. Stroje Skandynawek nigdy nie były i nadal nie są szczególnie seksowne, sprytnie łączą to co kobiece, z tym co chłopięce. Jakość z kolei, stanowi niezmiennie najwyższą wartość dla ludzi z Europy Północnej – w tej kwestii raczej nic się nie zmieni. I dobrze, bo dzięki temu o Kopenhadze i Sztokholmie mówi się jako o nowych stolicach mody, które nie tylko tworzą trendy, ale także zwracają uwagę na to, żeby te trendy były eko.








