
Stanisław Tomas – biznesmen, inwestor, inicjator i udziałowiec wielu międzynarodowych projektów, współudziałowiec w spółkach w sektorach nieruchomości, OZE, kopalń kruszywa naturalnego oraz rolnictwa. Ojciec Karola.
Karol Tomas lat 20 – przedsiębiorca, developer, inwestor, członek zarządu do spraw marketingu w spółce Złote Piaski. Syn Stanisława.
Obaj są przedsiębiorcami. Karol, 20 latek, ma już na swoim koncie kilka udanych inwestycji, między innymi deweloperskich. Od lat są inspiracją dla wielu, ponieważ tworzą wspierający się duet, a ich świadoma relacja znacznie przekłada się na biznes. Uwielbiają wspólne podróże. Jedna z ich pierwszych wypraw, kiedy Karol był mały, odbyła się camperem, teraz świadomie wybierają aktywności, które pozwolą im zarówno doświadczyć czegoś nowego, jak i rozwinąć biznes.
Wielu rodziców zadaje sobie pytanie: jak z dziecka zrobić przedsiębiorcę?
Stanisław Tomas: Lepiej zapytać, jak zachęcić dziecko do przedsiębiorczości? Z dziecka przedsiębiorcę może zrobić tylko sam zainteresowany, a nie rodzic. Od zawsze wiedziałem, że mogę tylko pokazywać, zachęcać, poszerzać horyzonty, pozwalać eksperymentować.

Karol Tomas: To prawda. Na pewno zaufanie jest kluczowe, czego konsekwencją jest moje doświadczenie. Pamiętam jak przekonywałem rodziców do swoich pomysłów, które pozornie wydawały się szalone. Samo argumentowanie było prawdziwym poligonem (śmiech). Okazuje się, ze się opłaciło (śmiech).
Stanisław Tomas: Dużym egzaminem z zaufania był ostatni rok liceum Karola, kiedy zdecydował, że do matury przygotuje się według własnego pomysłu i wypisał się ze szkoły. Zgodnie z powszechnie przyjętymi standardami, uczniowie, aby zdać maturę, raczej pozostają w szkole. (śmiech)
Karol Tomas: Wiedziałem, że siedzenie w szkole, uczestniczenie we wszystkich lekcjach, schematycznych aktywnościach, będzie dla mnie stratą czasu. Oczywiście, nie namawiam nikogo do takich rozwiązań. Po prostu czułem, że więcej zdziałam, przygotowując się do matury na własnych zasadach. Wypisałem się ze szkoły i zabrałem się do pracy indywidualnej, oczywiście pod okiem nauczycieli i korepetytorów. Miałem cel i wiedziałem jak go osiągnąć. Poza tym, w szkole średniej interesowały mnie zupełnie inne rzeczy, takie jak samorozwój, inwestowanie, przedsiębiorczość, psychologia, a tego tam nie dostawałem.
Była to dość radykalna decyzja…
Stanisław Tomas: Radykalna i ryzykowna. Karol ma w sobie bardzo dużo odwagi, czego mu zazdroszczę. Chciałbym być taki jak on w jego wieku, na pewno bym więcej osiągnął. To jego przeświadczenie o tym, że się uda i wiara we własne siły, są dla mnie niezwykle inspirujące. Kiedy przypominam sobie siebie w wieku dwudziestu lat, widzę chłopaka z mnóstwem ograniczeń. Jestem zachwycony jego sposobem myślenia. Wracając do Pani pytania „Jak zrobić z dziecka przedsiębiorcę?”, czy bardziej „człowieka przedsiębiorczego” – po prostu nie przeszkadzać, inspirować, dawać poczucie bezpieczeństwa, pokazywać ścieżki i nie rzucać kłód pod nogi pod postacią oczekiwań, scenariuszy na życie, nakazów, zakazów. Nie chcę przekonywać jak coś powinno być zrobione zgodnie z moim doświadczeniem, bo takie podejście najczęściej spotyka się z oporem, więc efekt będzie odwrotny. Pokazywanie „jedynej słusznej drogi” ogranicza kreatywne myślenie w poszukiwaniu nowych rozwiązań, innych, może lepszych dróg do celu. Chcę, aby Karol szedł swoimi ścieżkami. Jestem przekonany, że poza moim doświadczeniem, są lepsze i skuteczniejsze drogi do sukcesu. Dzięki jego nowemu, świeżemu podejściu do biznesu, chciałbym poznać te drogi. Nauczyć się czegoś nowego, ponieważ ciągle się uczę, to jest niekończący się proces. Nie akceptuję automatycznego przejmowania tzw. tradycji, poglądów starszego pokolenia, to tylko spowalnia rozwój, a co za tym idzie, zmianę na lepsze.
Karol Tomas: Dla mnie przedsiębiorczość to wolność, wyobraźnia, kreatywność i odpowiedzialność za własne decyzje. I to, bez wątpienia, otrzymałem od rodziców. Ich wiara we mnie pozwoliła mi zaufać sobie samemu. Mam 20 lat i wiem, że decyzje, jakie podejmuję, dziś mają swoje konsekwencje w przyszłości. Dotyczy to wszystkiego, zarówno biznesu jak i stylu życia, odżywiania, budowania relacji, podróży. Oczywiście, nie wszystko można przewidzieć i na to też trzeba być przygotowanym.

Stanisław Tomas: Tu jest różnica miedzy nami. Ja jestem bardziej ostrożny.
Jak to się stało, że zaangażowałeś Karola do biznesu?
Stanisław Tomas: Karol sam się zaangażował jako szesnastolatek. Pasjonował się technikami sprzedażowymi, psychologią, marketingiem i był bardzo uparty. Na pewno wiedział więcej niż jego rówieśnicy tylko nie miał gdzie tego przetestować, czy naprawdę się nauczył, czy tylko mu się wydaje. I tak oto szesnastolatek stworzył manual marketingowy do największego w Polsce osiedla domków jednorodzinnych w Polsce. Przygotował analizy grupy docelowej klientów, sposób dotarcia, techniki sprzedaży.
Karol Tomas: Mimo dużego doświadczenia w branży budowlanej naszego zespołu, zobaczyłem luki w zakresie marketingu czy psychologii sprzedaży. Mimo młodego wieku, udało mi się ich zainspirować, pokazać mój punkt widzenia, przekonać do potencjalnych modyfikacji, na przykład w sposobie pokazywania produktu.
Stanisław Tomas: Doskonale pamiętam ten czas. Byłem zachwycony propozycjami, pomysłami Karola. Fantastyczna była jego relacja z pracownikami, wspierałem jego kreatywność, popierałem zapał i jednocześnie byłem przekonany, że to za wcześnie, że trochę jest za młody.
Karol Tomas: Słyszałem to często i uznałem za normę. Wiedziałem, że w przypadku większości propozycji, z założenia spotkam się z oporem i negacją, że „za młody”. Słysząc to wiele razy, przestałem na to zwracać uwagę i jednocześnie pchałem się gdzie się dało: na spotkania z pracownikami, negocjacje, na które ojciec mógł mnie zabrać, poznawanie wspólników, kontrahentów, wyprawy na budowy siedzib firm w Polsce
Stanisław Tomas: Karol chciał się cały czas konfrontować, sprawdzać swoją wiedzę.
Stanisław, z perspektywy czasu i Twojego doświadczenia, co decyduje o tym, że osiągamy sukces?
Stanisław Tomas: Moim zdaniem: nastawienie. Jeśli szykujemy się na porażkę, w zasadzie sobie ją gwarantujemy. Jeśli liczymy na sukces, prędzej czy później on przyjdzie. Sukcesu nie osiągniemy siedząc na kanapie i rozważając scenariusze dobrego życia. Sukces to działanie, aktywność, skuteczność, wizja, pragnienie. Porażka to stagnacja, zatrzymanie, lęk przed działaniem. Nie trzeba sobie podcinać skrzydeł. Wystarczy, że robią to za nas inni. Trzeba zaufać sobie samemu i pozwolić sobie działać.
Karol, co byś poradził młodej osobie, zarówno dziewczynie jak i chłopakowi, którzy chcieliby usamodzielnić się finansowo?
Karol Tomas: Zatrzymać się, pomyśleć, określić swoje potrzeby. Każdy ma swoją miarę. To, co dla jednej osoby jest sukcesem, dla innej może być zaledwie pierwszym krokiem. Dla każdego samodzielność znaczy co innego. Dlatego trzeba sobie dookreślić: czego ja chcę?
Po drugie, trzeba się uodpornić na chwilowy dyskomfort. Na początku może być trudno, po to, żeby potem było wspaniale. Brzmi trywialnie… ale takie mam doświadczenie. Czyli nie impreza, nie zabawa, nie szybka nagroda czy zmieniony stan świadomości, a odroczona przyjemność i chwilowy dyskomfort. Nie wszystko naraz! Dla wielu wizja samodzielności finansowej może nie być wystarczająco motywująca, więc jeśli wolisz spędzać czas na przyjemnościach, po prostu rób to, nie miej wyrzutów i nie oczekuj cudów.
Co jest dla Ciebie jako przedsiębiorcy najważniejsze?
Karol Tomas: Dla mnie najważniejsze są relacje i sieć kontaktów. Ważny jest cel, plan jego realizacji, dookreślenie mierników sukcesu. Jednakże, bez ludzi wierzących w projekt daleko nie zajdziemy. To dzięki ludziom zbieramy informacje, budujemy strategie, kampanie, badamy potrzeby i produkujemy, wytwarzamy, reagujemy na potrzeby rynku. Jestem świadom tego, że dobry, zaufany, kompetentny zespół to podstawa stabilnego biznesu. Nad tym teraz pracuję i jestem zachwycony, że robię to z ojcem.
Stanisław Tomas: I to jest komplement! Dzięki! Z moich obserwacji wynika, że większość dzieci ucieka od rodzinnych biznesów gdzie pieprz rośnie. A tu proszę, taka nagroda.



















