
Francisco Goya y Lucientes urodził się w Fuendetodos, aragońskiej wiosce niedaleko Saragossy w 1746 roku. Nauki pobierał w Madrycie pod pod okiem Francisca Bayeu. W ten sposób wżenił się do rodziny znanej i wpływowej wśród elit. Bardzo szybko, bo już w 1775 roku rozpoczął współpracę z królewską manufakturą tkanin. Wykonał dla niej 60 wspaniałych projektów gobelinów, wszystkie z nich zostały utkane i zdobiły królewskie pałace. Trzy lata później był już członkiem Akademii Sztuk Pięknych San Fernando. A od roku 1786 stał się nadwornym malarzem kolejnych głów koronowanych.
Jednak serce Goyi biło bliżej lewej strony, stąd malarz wolał sympatyzować z kręgami postępowych liberałów, głoszących idee Oświecenia niż z rojalistami. I choć sławę pieniądze i uznanie przyniosły mu liczne portrety, w których uwidocznił się wyraźny wpływ Velazqueza i współczesnych portrecistów angielskich, to prawdziwy talent ujawnił się pod wpływem ciężkiej choroby, po której stał się głuchy jak pień. Głuchota odizolowała go od świata, a głosy w głowie doprowadziły niemal do obłędu. Najlepszym lekarstwem okazało się tworzenie obok dalej zamawianych oficjalnych portretów oraz rysunków, co zaowocowało najbardziej znanym cyklem graficznym Kaprysy. Wtedy też powstały pod wpływem kampanii Napoleońskiej w Hiszpanii, jego najbardziej znane i wstrząsające grafiki z cyklu „Okropności Wojny”. Namalował wtedy w swojej pod madryckiej podmiejskiej posiadłości naścienne tzw czarne obrazy , nazwane tak nie tylko ze względu na przewagę wielu odmian czerni ale i na mroczną tematykę. Sprytnie Goya namalował je na ścianie by nie można było ich skopiować i upowszechnić. Świat do tej pory cenił Goye za portrety w stylu Velasqueza czy wspomniane Okropności wojny. Jednak może ważniejszym dokonaniem były jedne z najprawdziwszych ludzkich portretów w historii malarstwa. To satyryczne wyobrażenia starych wiedźm oraz wizerunki uwodzicielskich prostytutek
wyglądających przez okno. Pochodzą z lat 1808 -1814. Najbardziej zjadliwe z nich to Czas, znany także pod
nazwą Staruchy. Dwie stare kobiety przyglądają się, a może i podziwiają, w lusterku, na którego odwrocie
widnieje szyderczy napis: Que tal ? (Jak tam?) Chyba nie najlepiej. Stara wiedźma po prawej, z nosem spuszczonym na kwintę, ubrana w piękną, przejrzystą muślinową suknię w kolorze jasnego błękitu i żółcieni, bawi się przedmiotem, który wygląda na puderniczkę. W farbowanych włosach ma strzałę wysadzaną diamentami, identyczną jak królowa Maria Luiza na obrazie portret rodzinny Karola IV. Ten szczegól spowodował dyskusje czy aby nie jest to szydercza karykatura samej Marii Luziy. Jednak strzały wysadzane brylantami były popularną ozdobą włosów. I właśnie ta niejednoznaczność do dziś nie daje prostej odpowiedzi. Przedmioty trwają, ich właścicielki ulegają rozkładowi. Druga kobieta budzi wręcz grozę – Jej twarz to trupia czaszka z nosem wyżartym przez ospę. Ręce przypominają szpony, na ustach i powiekach widać zbrylone grudki szminki i czarnej kredki, zęby są szczerniałe. Za
staruchami widnieje ostateczny zwycięzca tego spotkania, który też przygląda się ich odbiciom w lusterku: to ojciec Czas, z grzywą siwych włosów i rozpostartymi skrzydłami. Nie trzyma w rękach Kosy, ale miotłę; zmiecie nią obie widzimy, jak proch, w który wkrótce się obrócą. Goya inspirował się Hieronimem Boshem do którego dzieł miał dostęp w Madrycie. U Bosha zobaczył prawdę o świecie stąd okropne gęby, mroczne kolory i ukryte niejednoznaczności…
Fot. Bartek Maciejewski

















