Malta – miasto zbudowane z piasku

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Czy na najgorętszej wyspie zawsze jest ciepło? Otóż nie, ale piasek sypie w oczy niemal nieustannie. Dwa tygodnie temu wybrałam się na Maltę i śmiało mogę powiedzieć, że krajobrazy są czystą ucztą dla oczu.

Być może macie podobnie – osobiście biorąc urlop w marcu z jakiegoś powodu czuję wyrzuty sumienia. Dlaczego? Tyle do zrobienia, a nie wszystko udało się dopiąć na ostatni guzik. Zamiast luzu, włączam gaz i czekając na samochód na lotnisko chodzę raźno w tę i z powrotem. Jest godzina 8.40, ja bez makijażu, bo przecież wakacje i tuptam nerwowo na krótkim odcinku chodnika. Mogę wyglądać na studentkę, stresującą się mocno nadchodzącym egzaminem, osobę po podwójnym espresso lub nawet czymś mocniejszym. Auto nadjeżdża, a w mojej głowie korowód myśli wszelakich. Związanych z pracą, głównie. Lotnisko, samolot, lot i jesteśmy.

Wysiadamy i idziemy na jedzonko. Uwaga, o dziwo okazuje się, że jedyną w pełni roślinną przekąską na lotnisku są czipsy z soczewicy. Cóż, białko jest istotnym budulcem, zobaczymy, co będzie dalej. Po wyjściu z budynku na zewnątrz rzucają się w oczy głównie palmy i lewostronny ruch, co przyznam szczerze, wcześniej mi umknęło.


Reklama

Kręto i niepunktualnie

Biorąc pod uwagę wielkość wyspy, można stwierdzić, że jedynym “przewoźnikiem” będą nogi bądź rower. Ze względu na liczne wzniesienia, ani jedno, ani drugie nie jest w stanie nas w pełni usatysfakcjonować. Na szczęście istnieje jeszcze komunikacja miejska, która (uwaga) poza weekendami, kursuje jedynie za dnia. Nie zawsze można liczyć jednak na jej punktualność, dlatego warto się upewnić czy oby na pewno zdążymy na przesiadkę.

Klimatyzacja tylko w sezonie

Wynajmując pokój na Malcie, jest spora szansa, że poza sezonem, który zaczyna się w maju, właściciele mieszkań nie zapewnią klimatyzacji, którą można też podgrzać atmosferę. Nocą, co prawda, było ok. 14 stopni (o wiele więcej niż Polsce), jednak ze względu na wilgoć (mieszkaliśmy tuż przy morzu) straszy. Najlepiej wziąć w miarę ciepłą piżamę i kilka ciepłych bluz, a nawet kurtkę. Na szczęście, na słońcu jest o wiele przyjemniej.

Słowa, czyny i banknoty

Na wyspie zazwyczaj bez problemu dogadasz się po angielsku, a w sklepach i restauracjach (są wyjątki!) zapłacisz Revolutem. Jak to w nadmorskich miejscach, ludzie żyją trochę wolniej. Właściwie to o wiele wolniej, bo nocne życie praktycznie nie istnieje (pozwolę sobie pominąć fakt, że kilka pierwszych nocy chodziliśmy spać o 21.00, żeby odespać to warszawskie zmęczenie). Jeżeli zrobisz właściwy research, uda Ci się wpaść na jakąś imprezę, jednak po 21.00 bary świecą pustkami. Nawet w Valettcie (przypominam, chodzi o końcówkę marca).

Oh so Gozo

Gozo jest wyspą, położoną niecałe pół godziny promem od Malty i zdecydowanie polecam to miejsce. Widoki są krystalicznie czystą (podobnie, jak woda) ucztą wizualną. Polecam jednak wygodne obuwie, najlepiej do trekkingu, bowiem kamieni i pagórków i zgórków jest tam niesamowicie dużo. Znajdą się tam również ścieżki, którymi potencjalnie szybciej możesz trafić w dane miejsce. Potencjalnie, bo zdażyło się nam wejść do obiektu historycznego i zabytkowego, który aktualnie stał się również strzeżonym osiedlem mieszkaniowym. Choć wiele rzeczy jest nadal w budowie, miejsce jest bardzo urokliwe, kiedyś mogło być jedną, wielką posiadłością z palmami przed frontem i basenem. Tylko, aby wyjść, musieliśmy czekać (na szczęście chwilę) na mieszkańca osiedla, wracającego samochodem do domu.

Czy ciepło, czy zimno, bułeczki zawsze się znajdą

Co mnie szczerze zdziwiło to fakt, że bardzo często w restauracjach można zjeść danie z mięsa z konia lub królika, wiecie, tzw. miejskie rarytasy. Opcje wege lub vegan też się znajdą, warto zrobić wcześniej research. Niemal na każdym kroku znajdą się mini budki, serwujące wypieki na słodko i słono, a w nich zawsze, ale to zawsze, maltańskie przysmaki, czyli bułki z daktylami lub sakiewki z zielonym groszkiem. Ponownie – białko, białko, białko.

Czy warto? Zdecydowanie, przy jaskiniach, klifach, krystalicznie czystej wodzie i wąskich uliczkach, nie byłam w stanie nie wejść w tryb relaksu. Może nocne życie nie jest tak szalone, jak w sezonie (nic dziwnego, za dnia jest wtedy ponad 40 stopni), ale słońce i życie w trybie slow i brak myśli, że coś trzeba zrobić, to składniki na przepyszną, urlopową zupę.

Reklama

Minimalizm w życiu i biznesie. Jak odzyskać uwagę, czas i spokój? – Agnieszka Krakós-Gorący

To rozmowa o minimalizmie, declutteringu i o tym, jak nadmiar rzeczy, decyzji i bodźców wpływa na nasze życie dużo mocniej, niż zwykle chcemy przyznać. Agnieszka Krakós-Gorący pokazuje, że porządek to nie kwestia estetyki, tylko realne wsparcie dla koncentracji, spokoju i codziennej sprawczości. Mówi o tym, jak uprościć dom, pracę i cyfrową przestrzeń, żeby odzyskać uwagę na to, co naprawdę ważne. To bardzo praktyczny odcinek o tym, że mniej naprawdę może znaczyć więcej.