Ozempic: pomiędzy medycyną a mediami

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Zofia Zembowicz

Jeszcze kilka lat temu wiedza na temat leków na cukrzycę i medycznego wsparcia utraty wagi poprzez leki był znikoma. Tematem interesowały się tylko osoby zmagające się z cukrzycą typu 2 oraz osoby z otyłością, dla których takie leki były kierowane. Co doprowadziło więc to tego, że semaglutyd, pod nazwą handlową Ozempic, stał się popularny, medialny i znany szerszej grupie odbiorców? 

Jak zmieniło to sposób w jaki mówimy o chorobach metabolicznych i jak odbiło się to na zdrowiu osób, które są docelowymi pacjentami? Przyjrzyjmy się drugiej stronie trenującego “magicznego zastrzyku”.


Reklama

Jak działa Ozempic?

Ozempic zawiera semaglutyd, lek z grupy agonistów GLP-1. Lek wydłuża jeden z etapów trawienia, przedłuża proces opróżniania żołądka, co prowadzi do dłuższego uczucia sytości oraz poprawia wydzielanie insuliny i kontrolę cukru.

Jego wprowadzenie na rynek było ogromnym przełomem dla osób zmagających się z cukrzycą typu 2, a w leczeniu przewlekłej otyłości wykazało się ogromną skutecznością, pozwala na zmniejszenie masy ciała nawet o kilkanaście procent. To właśnie efekt utraty zbędnych kilogramów sprawił, że Ozempic zagościł „na talerzach” osób zdrowych, które leku używają stricte w celach poprawy wartości estetycznych. 

Jak Ozempic stał się gwiazdą internetu?

Jego popularność zaczęła się na portalach społecznościowych, głównie na TikToku, gdzie pojawiły się hasztagi takie jak #ozempic czy #ozempicjourney. Użytkownicy publikowali pod nimi filmiki pokazujące swoje szokująco szybkie procesy utraty wagi, dodawali zdjęcia ukazujące ogromną zmianę w wyglądzie ciała, a całą zasługę przepisywali właśnie użyciu Ozempicu. 

Algorytm rozprzestrzenił te emocjonalnie naładowane treści do milionów użytkowników, których zaciekawiła opowieść o magicznym, zmieniającym ciało zastrzyku. Prawdziwy rozgłos i kontrowersje zaczęły się jednak w chwili, gdy użytkownicy rozpoczęli tiktokowe śledztwa dotyczące celebrytów. 

Zaczęto spekulować, rzucać oskarżeniami. Niektórzy z oskarżonych przyznali się do stosowania leku – Elon Musk bez ogródek na pytanie o sekret jego atletycznego ciała odpowiedział wpisem na ówczesnym Twitterze „Fasting + Ozempic/Wegovy + no tasty food near me”. inne gwiazdy były o to jedynie podejrzewane, ale nigdy nie odniosły się publicznie do tematu, co jeszcze bardzie wzbudzało ciekawość internautów.

Równolegle w internecie pojawiło się viralowe określenie opisujące wizualne skutki szybkiej utraty wagi – „Ozempic face”. Charakteryzuje się ona zapadniętymi policzkami, wyostrzeniem rysów twarzy i przemęczonym, postarzałym wyglądem. Te objawy jednak bardzo często towarzyszą gwałtownej utracie masy ciała, niezależnie od tego, czy ktoś chudnie na Ozempicu, diecie, czy z innych powodów zdrowotnych. 

Stworzyło to rodzaj trendu polegającego na rozprzestrzenianiu fake newsów i oskarżeń. Wykorzystywano niekorzystne zdjęcia celebrytów, zazwyczaj w sytuacjach prywatnych, aby wzbudzać podejrzenia dotyczące autentyczności ich wyglądu, wywowyławć kontrowersje i tym samym zdobyć uznanie w internecie.

Jednocześnie influencerzy sami nagłaśniali swoje „podróże z Ozempicem”, publikując relacje z procesu utraty wagi, diety, triki i porady, co tylko zwiększało viralowość tematu. 

Dramat daleko w tle: niedobory i kontrowersje

Stygmatyzacja:Przez nagłaśniane nieprawidłowego użycia semaglutydu narastała stygmatyzacja osób korzystających z leku zgodnie z zaleceniami medycznymi. Opinia publiczna zaczęła postrzegać Ozempic przede wszystkim jako narzędzie estetyczne, a nie terapeutyczne, co przysłoniło jego faktyczne zastosowanie. Dla pacjentów z cukrzycą stopnia 2 czy otyłością leczoną klinicznie jest on elementem terapii, a nie, jak często można było usłyszeć, “drogą na skróty”. Media rzadko przedstawiają go jako lek, raczej jako metodę na szybką przemianę i sposób na rosnące wyświetlenia pod publikacjami. 

Ozempic przestał być kojarzony z medycyną, a stał się produktem lifestyleowym. Ta zmiana percepcji utrudniła rozmowę o chorobach metabolicznych i stworzyła kolejną warstwę barier psychologicznych dla osób, które powinny mieć dostęp do skutecznego leczenia bez wstydu i podejrzeń.

Deficyty:Za falą internetowej popularności Ozempicu i viralowymi filmikami kryje się również mniej widowiskowa, ale znacznie ważniejsza historia – ta, która rozgrywa się w aptekach, gabinetach lekarskich i w codziennym życiu osób chorych. Kiedy lek stał się modny i zaczął funkcjonować jako wygodne narzędzie „estetycznej redukcji wagi”, popyt gwałtownie wzrósł, a system ochrony zdrowia nie nadążył. W wielu krajach zaczęły pojawiać się niedobory, a pacjenci stawali przed pustymi półkami aptek i brakiem dostępności w magazynie. To nie jest tylko „trudność” w dostępności, to przerwane terapie, skoki glukozy i konieczność zmiany schematów leczenia, często na mniej skuteczne.  

Image by Freepik 

Szara strefa: Tam, gdzie deficyt i duże pieniądze, szybko wyrasta również szara strefa. Na czarnym rynku pojawiły się więc „alternatywne” wersje semaglutydu: preparaty niewiadomego pochodzenia, niezatwierdzone formuły, a nawet produkty podrabiane. W 2024 r. World Health Organization (WHO) wydała oficjalny alert, informując że w kilku krajach wykryto fałszywe partie Ozempicu

Mimo licznych interwencji medialnych wraz z ostrzeżeniami, wzrost sprzedaży podrobionych lub niezatwierdzonych wersji nadal trwa.

Etyka w obliczu niedoborów  

W efekcie wszystkich publikacji powstał paradoks: im głośniej mówiono o Ozempicu, tym trudniej było go zdobyć osobom, dla których powstał. Popularność w internecie wygenerowała realny, fizyczny niedobór, a za viralowymi filmikami i memami kryły się historie ludzi, którym zabrakło leku, by mogli po prostu normalnie funkcjonować.

Budzi to poważne pytanie etyczne, którego nie można pozostawić bez odpowiedzi: Kto ma pierwszeństwo do leku, gdy brakuje go dla wszystkich? Zdrowe osoby, które są w stanie zapłacić krocie za „magiczny zastrzyk” czy osoby, którym terapia ratuje zdrowie, ale potrzebują refundacji?

Reklama

Minimalizm w życiu i biznesie. Jak odzyskać uwagę, czas i spokój? – Agnieszka Krakós-Gorący

To rozmowa o minimalizmie, declutteringu i o tym, jak nadmiar rzeczy, decyzji i bodźców wpływa na nasze życie dużo mocniej, niż zwykle chcemy przyznać. Agnieszka Krakós-Gorący pokazuje, że porządek to nie kwestia estetyki, tylko realne wsparcie dla koncentracji, spokoju i codziennej sprawczości. Mówi o tym, jak uprościć dom, pracę i cyfrową przestrzeń, żeby odzyskać uwagę na to, co naprawdę ważne. To bardzo praktyczny odcinek o tym, że mniej naprawdę może znaczyć więcej.